Posty

Print Room-owy kącik

Obraz
W ostatnim czasie stronię jakoś od techniki decoupage. Nie chce mi się bawić z malowaniem i nakładaniem całego mnóstwa warstw lakieru. Tak jak pisałam niedawno, obiecałam, że powykańczam prace, które zaczęte leżą gdzieś pochowane po szafkach. Tak też było z dzisiejszymi przedmiotami. Przyczyną tego, że leżały przez kilka miesięcy niedokończone było coś, co mnie doprowadzało do szału, a mianowicie wstrętna bejca. Zarówno stare pudełko na wino, jak i stara zniszczona lampka wykończone były bejcą, której ktoś nie żałował, a która wniknęła na tyle głęboko, że stanowiła istne utrapienie przy kolejnych próbach jej zamalowania. Pudełko i lampkę poddałam niewielkiemu ale intensywnemu prysznicowi, który zdawało mi się wypłukał z nich nadmiar barwnika. Ale gdzie tam! Jedna, druga, trzecia warstwa białej farby a żółto-brunatny kolorek i tak przeświecał. Gdy już wydawało mi się, że uporałam się z nią przynajmniej na pudełku i je ozdobiłam, po nałożeniu lakieru kolorek znów wyszedł miejscami (ku ...

Metalowe zakładki do książek cz.2

Obraz
Dzisiaj druga odsłona metalowych zakładek do książek. Zakładki te budzą zainteresowanie choćby z tego powodu że wielu ludzi nie kojarzy takiego przedmiotu właśnie z zakładką. Część 1 możecie obejrzeć TU . Nie przeciągając już dłużej zapraszam do fotorelacji: 1. Kryształowa 2. Zielone gałązki  3. Fioletowe gałązki  5. Na złoto

Chrupiące gwiazdeczki

Obraz
Będąc nad morzem miałam okazję spróbować chrupiących ciasteczek z ciasta podobnego do naleśnikowego smażonych na oleju za pomocą specjalnej foremki na patyku...pycha! Chrupiące i...kaloryczne ale posypanym cukrem pudrem nie można się oprzeć. Ciasteczka smażył pan, który pracował w ten sposób. Postanowiłam, że w domu sprawdzę na serwisie aukcyjnym czy jest coś takiego do kupienia i było, ale niewiele taniej. Gdy tak przyglądałam się tym kilku aukcjom nagle mnie olśniło...(dobrze, że chociaż po czasie):przecież ja znam takie ciasteczka...babcia je robiła jak byłam mała! Jeden telefon do babci potwierdził moje mgliste wspomnienia. Babcia taki sprzęt w ilości 1 szt posiadała kiedyś, ale czy nadal posiada, to była zagadka. 2 tyg. później dostałam foremkę i upiekłam całą stertę ciasteczek, które zniknęły jeszcze tego samego dnia...mniam. (na drugi dzień zostało ledwo kilka sztuk ale te już nie były chrupiące). Jeden wniosek jest taki: jeśli chcę powtórzyć ten smaczny wyczyn, to na pewno mu...

Zakładki decoupage do książek - cz2

Obraz
     Witajcie. Zaszyłam się na 2 tygodnie na wsi z dzieciakami i czerpałam z wiejskiego życia przede wszystkim ciszę, powietrze, przestrzeń z dala od zgiełku miasta. Pogoda dopisała i prawie całymi dniami siedzieliśmy na dworze. W takiej sielskiej scenerii jedynymi pracami ręcznymi okazała się przepierka brudnych ciuszków od dzieci, plewienie chwastów, przycinanie drzewek i krzewów oraz koszenie trawy. Efektów nie można nigdzie pokazać ani sprzedać, ale wbrew pozorom takie prace ręczne sprawiają mi niesamowitą przyjemność bo od małego nauczona jestem grzebania w ziemi- efekt posiadania ogródka i wizyt na wsi u rodziny. Zabrałam ze sobą oczywiście jako prawdziwa maniaczka rękodzieła  swoje sprzęty w postaci szlifierki, wiertarki, farb oraz tykw do obróbki, ale niewiele mi się udało zrobić. I tak pozostanie mi w domu dokończyć te prace. Za jakiś czas pokażę efekty, a obiecuję, że będzie co oglądać.       W te lato zwolniłam temp...

Makowy świecznik

Obraz
Dostałam kilka kieliszków w celu...zrobienia z nich "czegoś". Z pierwszego kieliszka zrobiłam takiego Czegosia: Jak widać jest to kieliszek ozdobiony techniką decoupage. Użyłam papieru ryżowego, wzoru z makami, złotej farby oraz grubego aluminiowego drutu w kolorze czerwonym do oplecenia go. Po dodaniu świeczuszki typu tea-light z Czegosia zrobił się klimatyczny świecznik. Makowy świecznik staje w szranki w wyzwaniu Szuflady pt. Polne kwiaty.

Wspomnienia znad morza, bursztyn i srebro

Obraz
   Tak, tak. Lato się dopiero zaczęło, a ja już po wakacjach. Obiecałam wam morski post. Po urlopie  postanowiłam nadrobić zaległości i podokańczać prace, z jakichś względów nie zostały dokończone. Na pierwszy ogień poszedł bursztyn , który czekał i czekał aż się wreszcie doczekał oprawienia w srebrny drut. Z tym bursztynem to było tak, że dostałam surowy bursztyn do oprawienia. Był dosyć duży i w tym stanie wydawał mi się niezbyt ładnym okazem, postanowiłam więc, że go spróbuję oszlifować na tyle na ile mi się uda.  Poniżej zdjęcie sprzed szlifowania: W ruch poszła moja mini-szlifierka i papiery ścierne o różnej gradacji. Po 1,5 godziny najwyższego skupienia bursztyn ukazał swe szlachetne serce. Nie sądziłam, że bursztyn jest tak wdzięcznym materiałem do obróbki. Celowo nie szlifowałam go całkowicie w każdym zagłębieniu, żeby zostało w nim odrobinę z jego surowości. Nie spodziewałam się takiego efektu jaki otrzymałam. Okazało się, że w środku jes...